Ordo Fratrum Minorum Capuccinorum

Log in
aktualizacja 6:48 AM UTC, Oct 22, 2021

Przemówienie Papieża Pawła VI

do uczestników Kapituły Generalnej
Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów

21 października 1968 roku

Drodzy i czcigodni Synowie św. Franciszka! Drodzy Bracia Kapucyni! (…).

Wybraliście najdrożsi Synowie trudną drogę: „Drogę wąską” Ewangelii. Taka jest franciszkańska droga: „słusznie pisze św. Bonawentura, iż błogosławiony Franciszek ukazał się naznaczony uprzywilejowaną pieczęcią krzyża dlatego, że każde jego zewnętrzne i wewnętrzne zajęcie nie miało innego celu, jak tylko Pana na krzyżu”. To nieprzerwane dążenie pełne wiary i miłości do ewangelicznej Osoby Jezusa o wyglądzie łagodnym, pokornym, ubogim, zawsze promieniującym w powierzchowności, w słowie, w czynie, w ludzkiej rozmowie, w kontakcie z naturą, w dramacie swojej męki, nieskończona boska głębia uczyniło z Franciszka wybornego naśladowcę Pana, zażądało od niego heroicznego oddania się, totalnego ogołocenia się, niespotykanej prostoty, niezrównanej słodyczy, zniechęcającej, można by powiedzieć, każdego, kto chciałby być jego letnim i często formalnym naśladowcą, dodającej odwagi natomiast każdemu kto pozwala się przyciągnąć przez egzystencjalny czar jego tak bardzo pokornej i świętej osobowości. Pisze błogosławiona Anieli z Foligno: „Beatus Franciscus docuit nos paupertatem, dolorem, despectum et obedientiam veram. Ipse enim fuit ipsa pauperta interius et exterius; per ipsam vixit et continuavit” [„Błogosławiony Franciszek pouczył nas przez ubóstwo, cierpienie, wzgardę i prawdziwe posłuszeństwo. Prawdziwe zarówno było to ubóstwo wewnętrzne i zewnętrzne. Nim żył i trwał”] (Liber devera fidelium experientia). Trudna droga.

To, że taką jest naprawdę, potwierdza historia waszych początków, która wyjaśnia rację istnienia waszej rodziny zakonnej, jeśli pamiętamy jak ona utwierdziła się jako reforma w łonie Obserwancji która już była reformą, zmierzającą do doprowadzenia na nowo praktyki Reguły franciszkańskiej do jej dosłownego rygoru. Wy wiecie najlepiej, jaka jest prawda historyczna głosu, który Mateusz z Bascio, pierwszy z waszego szeregu, miał usłyszeć od św. Franciszka: „chcę aby moja Reguła była zachowywana dosłownie, dosłownie!” Cały duch i całe życie kapucynów mówi właśnie o tym, że charakteryzowali się oni tym zapalczywym postanowieniem autentycznej wierności, najbardziej pokornym, trudnym i prawdziwym wyrażeniem pierwotnego franciszkanizmu. Trudna droga!

Uznanie, które papież Klemens VII bullą Religionis zelus (3 lipca 1528 roku) okazał pierwszym inicjatorom waszego „kapucyńskiego” sposobu życia, Ludwikowi i Rafałowi z Fossombrone, nie osłabiło lecz zatwierdziło ten radykalny powrót do surowości pierwotnej Reguły, która w ten sposób odrodzona natychmiast ukazała swą cudowną płodność, pociągając za sobą wielką rzeszę naśladowców i ukazując wielką żywotność apostolską w kaznodziejstwie ludowym i w odważnych dziełach miłosierdzia, cudowną płodność na korzyść Kościoła, szczególnie zaś na korzyść ludzi dobrej woli otaczających kapucynów taką czcią i sympatią, że wyidealizowały one ich postać jako tę, która chce odzwierciedlać na sposób franciszkański duchową i prorocką osobę Jezusa. I tak wasza tradycja kroczy trudną drogą, jak mówiliśmy, wąską drogą Ewangelii i dociera aż do naszych dni pośród zadziwienia świata nie umiejącego wytłumaczyć sobie tego wielkiego anachronizmu, który stanowicie w społeczeństwie ożywianym ideałami, w głównej mierze przeciwstawnymi waszym, które to jednak jednocześnie jest pod wrażeniem – i to w jakim stopniu – uroku waszego niewytłumaczalnego trwania przy życiu. Potwierdza to pobożność otaczająca o. Pio, który w tych dniach zszedł z ziemskiej sceny życia. (…).

Widząc, że pragniecie otrzymać od nas jakąś zachętę, zakończymy te słowa przedstawiając po prostu parę leżących nam na sercu życzeń, nie tyle zasugerowanych warunkami waszego Zakonu, ile raczej ogólnymi potrzebami Kościoła.

Pierwsza potrzeba. Kościół potrzebuje pobożnych dusz prowadzących intensywne życie wewnętrzne. Im silniejsze, napastliwsze, bardziej pociągające są bodźce, poprzez które dzisiejszy świat atakuje i opanowuje psychologię i ludzką aktywność, tym bardziej potrzebne są dusze potrafiące bronić się przed natrętną i uciskającą zewnętrznością, umiejące nawrócić ją ku wewnętrznym głębiom sumienia, refleksji, modlitwy, oczekujące spotkania z Bogiem tam, gdzie On się przybliża i ukazuje: w milczeniu ducha. Nie jest to obce waszemu sposobowi życia: na początku nazywaliście się Franciszkańskimi Pustelnikami, dobrze pamiętając jak bardzo były drogie świętemu Franciszkowi odosobnienie, medytacja, kontemplacja. Dziś Kościół rozpoczyna reformę liturgiczną, która doskonale idzie w parze z kontemplacją (por. J. Maritain, Liturgie et contemplation) dlatego, że w tejże reformie odnajdujemy dwie podstawowe cechy: większy szacunek dany słuchaniu Słowa Bożego i większe uczestnictwo wiernych w świętych obrzędach. Także i na tym polu właściwa wam żarliwa prostota w sprawowaniu kultu może odnaleźć w programie Kościoła żyzny grunt dla rozwoju waszej duchowości i doskonałe pożywienie dla waszego apostolatu. Wspomagając Kościół w autentyczności, w pięknie, w społecznym poczuciu na nowo rozkwitającej modlitwy liturgicznej, wspomożecie samych siebie w duchowej doskonałości, która też i wam odpowiada i posiądziecie lepsze kwalifikacje, by być mistrzami dusz i prorokami ludu.

Kościół potrzebuje także waszej pogodnej i roztropnej surowości. Czy moglibyście kiedykolwiek wyobrazić sobie zakonnika pobłażliwego w stosunku do zbytecznych i ziemskich wygód przenikających dziś także do klasztorów i kościołów? Skłonnego do pozwolenia sobie na świeckie i wątpliwe rozrywki pod pretekstem konieczności poznania wszystkiego lub możliwości zbliżenia do dzisiejszych ludzi w przeżywanej przez nich materialnej rzeczywistości? Jakiż autorytet może mieć zakonnik przesiąknięty zmysłowym doświadczeniem i pozbawiony doświadczenia duchowego, autentycznego jeśli naznaczonego cierpieniem? W stosunku do tego wasze ubóstwo, otwierając was na jedność z Chrystusem w wolności ducha, w zdolności cenienia sobie każdego z dóbr stworzenia, w czystości prostej lecz opartej na waszej osobowości, zyskuje wam poważanie, zaufanie, podziw nawet tych, którzy nie potrafią was naśladować. Dla was ubóstwo jest siłą, godnością. Kościół potrzebuje waszej wierności Ewangelii i Bratu Franciszkowi – Biedaczynie.

I wiele jeszcze innych potrzeb ma Kościół w których bardzo na was liczy. Jedną z tych potrzeb (i nie powiemy więcej) jest apostolstwo ludowe, wspomagające apostolstwo duszpasterskie i kulturalne. Jesteście, i będziecie mogli być jeszcze bardziej, specjalistami w tym apostolstwie. Cieszycie się zaufaniem osób, które pokonując powszechny kompleks nieśmiałości w sakramencie pokuty przychodzą do Ojca Kapucyna. Jak koniecznym jest dziś, aby Kościół miał licznych i dobrych spowiedników! Jeśli zechcecie wyspecjalizować się poprzez wiedzę moralną i psychologiczną, duchową i mistyczną, która dzisiaj jest tak stosowną w spowiedniczej służbie, przysporzycie duszom, Kościołowi, chwale Zbawiciela drogocennego bogactwa. I innego jeszcze możecie przysporzyć waszym kaznodziejstwem: prostym, mądrym, ożywianym Słowem Bożym i ludzkim doświadczeniem, potwierdzonym przykładem i uczynionym przekonywującym poprzez miłosierdzie. Często zadawaliśmy sobie pytanie dlaczego Synowie św. Franciszka nie są obecni, jak na nich przystało, pośród ludzi pracy wykorzystując znajomość „języka ludu”, przez swe powołanie do dzielenia wraz z prostymi ludźmi wypracowanego w pocie czoła chleba i przez ich dar sprawiający, że na kolcach życia rozkwitają radość i nadzieja? Wiemy: jesteście już i tak bardzo zaangażowani i jest was mało w stosunku do potrzeb, które mnożą się wokół was; ale niech uświadomi wam ta wzmianka jak bardzo myślimy, iż wasza misja w świecie jest możliwa i opatrznościowa.

I właśnie za wspaniałomyślne i nieustanne spełnianie tej misji w tym momencie, w imię Chrystusa, wam dziękujemy. Wiemy, że jesteście milczący i skupieni, na modlitwie, we wspólnocie, w pokucie w waszych klasztorach. Wiemy, iż na drogach kapłańskiej posługi i wielorakiego apostolatu jesteście niestrudzonymi pielgrzymami: w szpitalach, w więzieniach, na cmentarzach, na peryferiach miast, w leprozariach, na dalekich misjach, wszędzie. Tak, dziękujemy wam. A wraz z zachętą, byście pozostali wierni, zjednoczeni i silni w waszej zakonnej rodzinie, upraszamy dla was, dla waszych współbraci i dla tych, którymi się opiekujecie, których pocieszacie i wspomagacie, opiekę św. Franciszka, udzielając każdemu i wszystkim naszego apostolskiego błogosławieństwa.